Ja na próbę parę dni temu otworzyłem. Nie wiem, ile przetrwa. Nie wiem, czy będę miał co na nim pisać i czy będzie się chciało. Może będzie na stałe, a może zniknie za parę dni. Zobaczymy.
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
Nie wiem, czy będę miał co na nim pisać i czy będzie się chciało.
Jeśli umiesz pisać, to nawet pisząc "o niczym" zrobisz to ciekawie.
Piszę dla siebie. I dla mnie to fajna sprawa. Możliwość wyrażenia siebie, swoich poglądów. I ta anonimowość, która pozwala na stuprocentową szczerość.
_________________ […]
„ Czego wciąż mi brak?
Przecież wszystko mam...
Nie zrozumie nigdy mnie
Ten, kto nie jest sam
Czego wciąż mi brak?”
PUSTKA.
Nikt, kto publikuje w sieci, nie pisze dla siebie. Takie twierdzenie to zwykła kokieteria. Już sam fakt, że każdy, nawet przypadkowy internauta, może tam zajrzeć, kłóci się z ideą "pisania dla siebie". Dla siebie to się kupuje zeszyt w kratkę i tam prowadzi zapiski, a nie w sieci.
Jeśli umiesz pisać, to nawet pisząc "o niczym" zrobisz to ciekawie.
I właśnie o to się rozchodzi. Okres próbny to okres, w którym chcę się przekonać, czy umiem pisać. Jak czytam te swoje wpisy, to mam wrażenie, że jakoś tak średnio mi to idzie. Talentu literackiego u mnie za grosz nie ma. Ale jeszcze trochę, Może się rozkręce i coś z tego będzie.
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
Można powiedzieć, że mam bloga, ale jakoś opuściła mnie wena. Regularnie nachodzi ochota, żeby go skasować, ale się powstrzymuje, bo a nuż kiedyś wena powróci. No i trzeba być fair wobec czytelników.
_________________ Unless I'm wrong, which, you know, I'm not...
człowiek honoru napisał/a:
ja nawet jak dobije do 600postów odczekam kolejny miesiąc i dopiero wtedy bede starałs ie o niebieskosc.
nie mam, ale miałam.
szybko zmieniałam.
nie mam cierpliwości do takiego pisania i talentu też nie.
bawią mnie sweet blogi i te wysławiające tokio hotely itp. x D
a także takie z głębokimi refleksjami 14-latki o śmierci _._
chociaż niektóre blogi są dobre i do nich czasem zaglądam.
_________________ I amwhoI am
ifyoudon't like itthen
fuck youbitch!!!!
ja swojego prowadze od jakiś 3 lat. Zawsze jest o czym pisać więc nie zgodzę się tutaj z MOO, że nie ma tematów. Sa tylko trzeba je dostrzec. Niejednokrotnie temat blogów był poruszany w mediach, już nie wspomne o portalach internetowych. najlepsze jest to ze kiedy pisze o sprawach zwiazanych z moim życiem, czesto intymnych mam więcej odwiedzin i czytelnikow niz o jakis wydarzenach. wychodzi na to i utwierdza mnie w przekonaniu artykuł http://www.focus.pl/cywil...rok-blogowania/
moo, swięta prawda, kiedys postanowiłem poczytac troiche tych blogów. Specjalnie wybierałem takie rózowe, sweetaśne, kulowe blog 27 czy wspomniane tokio motel, przyznam mozna sie niezle usmiac z takich pierdół. Dobre tez są blogi seryjnych samobujców co juz sie zabijają od 5 stron i jakos nie mogą sie zabic, cytuje: "spływa krew po nadgarstku...." mysle zabiła sie. Wchodze za jakies 5 godzin, a tu opisana impreza u Ani... ahh Ci Emo
_________________ "Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych."
"Podawanie wysokości pensji w wartości brutto, jest jak podawanie długości członka razem z kręgosłupem."
najlepsze jest to ze kiedy pisze o sprawach zwiazanych z moim życiem, czesto intymnych mam więcej odwiedzin i czytelnikow niz o jakis wydarzenach. wychodzi na to i utwierdza mnie w przekonaniu artykuł http://www.focus.pl/cywil...rok-blogowania/
Sama bloguję od dawna i niespecjalnie widzę sens w takim wirtualnym obnażaniu się. Życie prywatne (że nie wspomnę o intymnym) jest dla mnie na tyle ważną i osobistą sferą, że nie mam ochoty opowiadać o tym komukolwiek, a tym bardziej obcym ludziom. Tematów do poruszania na blogu jest tyle, że intymne wynurzenia wydają mi się w takim miejscu absolutnie zbędne. Ale, jak widać, niektórym nie przeszkadza wystawianie się w całości na widok publiczny i odpowiada im taki "eksribicjonizm". Co kto lubi.
najlepsze jest to ze kiedy pisze o sprawach zwiazanych z moim życiem, czesto intymnych mam więcej odwiedzin i czytelnikow niz o jakis wydarzenach. wychodzi na to i utwierdza mnie w przekonaniu artykuł http://www.focus.pl/cywil...rok-blogowania/
Sama bloguję od dawna i niespecjalnie widzę sens w takim wirtualnym obnażaniu się. Życie prywatne (że nie wspomnę o intymnym) jest dla mnie na tyle ważną i osobistą sferą, że nie mam ochoty opowiadać o tym komukolwiek, a tym bardziej obcym ludziom. Tematów do poruszania na blogu jest tyle, że intymne wynurzenia wydają mi się w takim miejscu absolutnie zbędne. Ale, jak widać, niektórym nie przeszkadza wystawianie się w całości na widok publiczny i odpowiada im taki "eksribicjonizm". Co kto lubi.
nawet jeśli zaden twój znajomy/znajoma nie zna adresu bloga? wtedy można poszaleć i być na prawdę szczery
z doświadczenia wiem ze znajomi i wiedza twoja o tym ze oni moga to przeczytac skutecznie cenzuruje
nawet jeśli zaden twój znajomy/znajoma nie zna adresu bloga?
Przecież to nie chodzi o to, ze znajomi mogą to przeczytać, ale, że w ogóle ktokolwiek może. Na całkowita szczerość można sobie pozwolić w zeszyciku zamykanym na kłódeczkę i skrzętnie ukrywanym pod łóżkiem, ale nie w sieci. A zlokalizowanie adresu bloga to w zasadzie żaden problem.
Są rzeczy - przynajmniej moim zdaniem - o których zwyczajnie się nie opowiada, bo są na tyle osobiste, że rozgłaszanie o nich wszem i wobec wydaje mi się po prostu niesmaczne. I nie mam tu na myśli wynurzeń anatomiczno-erotycznych.
Po prostu - takie wystawianie się w całości na widok publiczny, to jakieś idiotyczne, dobrowolne zrzekanie się prawa do prywatności, prawa do posiadania "czegoś swojego" - sfery życia, w którą nie wpuszcza się nikogo.
Ale najwyraźniej nie wszyscy odczuwają potrzebę, by taką sferę posiadać.
nawet jeśli zaden twój znajomy/znajoma nie zna adresu bloga?
Przecież to nie chodzi o to, ze znajomi mogą to przeczytać, ale, że w ogóle ktokolwiek może. Na całkowita szczerość można sobie pozwolić w zeszyciku zamykanym na kłódeczkę i skrzętnie ukrywanym pod łóżkiem, ale nie w sieci. A zlokalizowanie adresu bloga to w zasadzie żaden problem.
Są rzeczy - przynajmniej moim zdaniem - o których zwyczajnie się nie opowiada, bo są na tyle osobiste, że rozgłaszanie o nich wszem i wobec wydaje mi się po prostu niesmaczne. I nie mam tu na myśli wynurzeń anatomiczno-erotycznych.
Po prostu - takie wystawianie się w całości na widok publiczny, to jakieś idiotyczne, dobrowolne zrzekanie się prawa do prywatności, prawa do posiadania "czegoś swojego" - sfery życia, w którą nie wpuszcza się nikogo.
Ale najwyraźniej nie wszyscy odczuwają potrzebę, by taką sferę posiadać.
zalezy co chcesz osiągnąć, prawda? bo jedni powiedzmy chcą spokoju, autoterapii, zwykłego zrozumienia, inni sławy, akceptacji, popularności. a popularność w internecie, czy akceptacje można bardzo łatwo zyskać tutaj czy tam
Nie rozpowrzechniałam mojego bloga poprostu go sobie miałam ale czemu by nie moze akurat usłysze jakies ciekawe komentarze : www.paauliska.blog.onet.pl
Są rzeczy - przynajmniej moim zdaniem - o których zwyczajnie się nie opowiada, bo są na tyle osobiste, że rozgłaszanie o nich wszem i wobec wydaje mi się po prostu niesmaczne.
Popieram, dlatego wolę prowadzić blog ze zdjęciami i dodawać tylko okrojone opisy.
Zdjęcia można przecież interpretować na milion sposobów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum