Wysłany: 2007-09-11, 21:36 moja chora twórczość czyli "świat w gardle żaby"
Mam dla Was coś z mojej twórczości. Taka krótka refleksja... Co sądzicie o tej próbce moich wynurzeń prozatorskich i o koncepcji świata, którą tu przedstawiłam?
*Drabina. Mu po raz pierwszy w życiu wspinała się po drabinie. Po raz pierwszy w życiu, ale już po życiu. Po raz pierwszy w życiu wspinała się po drabinie, kiedy już umarła.
Drabina była długa, a jej szczeble znajdowały się w nierównych odległościach od siebie. Czasem wystarczył maleńki ruch, by stanąć wyżej, a czasem Mu musiała prawie przeskakiwać na następne szczeble. Nieraz zachwiała się i o mały włos, a spadłaby daleko w dół, w przerażającą przepaść. Drabina bowiem nie wiodła z zielonej ziemi do błękitnego nieba i białych obłoków. Zaczynała się gdzieś po drugiej stronie jej lewej gałki ocznej, a kończyła głęboko w odbycie. Gdyby Mu mogła myśleć, to pomyślałaby, że fajnie jest tak nie myśleć. Był to naprawdę cudowny stan! Tylko krok za krokiem, ciągle wyżej, ciągle gdzieś na granicy strachu, ale poza strachem, bo przecież poza sobą, choć głęboko w sobie.
Kiedy Mu wyszła z gardła żaby, była oszołomiona. Nie mogła w to uwierzyć! Wszystko, dosłownie wszystko, było dotąd w żabie. Bush był w żabie, płacząca Afganka była w żabie, zdjęcie Gomółki z podręcznika do historii tam było i jej pluszowy miś bez jednego ucha także! Wszystko było w żabie.
To były jej pierwsze nowe słowa z drugiego nowego życia: wszystko było w żabie!*
Drabina była długa, a jej szczeble znajdowały się w nierównych odległościach od siebie. Czasem wystarczył maleńki ruch, by stanąć wyżej, a czasem Mu musiała prawie przeskakiwać na następne szczeble. Nieraz zachwiała się i o mały włos, a spadłaby daleko w dół, w przerażającą przepaść. Drabina bowiem nie wiodła z zielonej ziemi do błękitnego nieba i białych obłoków. Zaczynała się gdzieś po drugiej stronie jej lewej gałki ocznej, a kończyła głęboko w odbycie.
Z tych zdań wynika, że drabina zaczynała się po drugiej stronie lewej gałki ocznej Mu, a kończyła w odbycie, bo żaba pojawia się dopiero za chwilę. Gdyby logika całego tego "opowiadania" była zapętlona można by uznać to za celowy zabieg, ale na moje oko wygląda to po prostu na błąd logiczny.
Ogólnie: Styl nie zachwyca - taki szkolno-poprawny jest, miejscami niezręczny, i nie porywa. A pomysł może i w tym jest, ale niespecjalnie do mnie przemawia.
Czasem wystarczył maleńki ruch, by stanąć wyżej, a czasem Mu musiała prawie przeskakiwać na następne szczeble. Nieraz zachwiała się i o mały włos, a spadłaby daleko w dół, w przerażającą przepaść. Drabina bowiem nie wiodła z zielonej ziemi do błękitnego nieba i białych obłoków. Zaczynała się gdzieś po drugiej stronie jej lewej gałki ocznej, a kończyła głęboko w odbycie. Gdyby Mu mogła myśleć, to pomyślałaby, że fajnie jest tak nie myśleć.
zajefajne, dla mnie byloby super gdybys pisala nie na zasadzie 'gdyby' tylko zywiej jakos tak jakby dodac emocji, napiecia bo wkoncu nie zawsze wychodzi sie z zaby
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum