Wysłany: 2007-12-16, 12:22 "Najcnotliwsza w klasie"
Pozwólcie, że zaprezentuję Wam mój najbardziej kontrowersyjny wiersz. Utwór nosi tytuł "Najcnotliwsza w klasie" i doczekał się publikacji w "Gazecie Starachowickiej" oraz kwartalniku kulturalnym "Kozirynek". Miłej lektury!
"Najcnotliwsza w klasie"*
Wzrastałam wśród białych różyczek
I pragnę ich czystość zatrzymać.
Nie miałam też NIGDY okazji,
By chłopca za rękę potrzymać.
NIE miałam tupetu, by spojrzeć
Głęboko w chłopięce źrenice.
Mam prawo nazywać się lilią
Gdyż wielbię moralne granice!
NIE chodzę na denne zajęcia,
O życiu rodzinnym mówiące.
Umieram z niesmaku, gdy widzę
Panienki sprośnością płonące.
Ślinienie, duszenie rękami...
NIE znoszę miłosnych tradycji!
Wystrzegam się flirtu i brudu,
Gdyż słynę z najwyższych ambicji!
Tak, jestem najczystsza w mej klasie,
Nietknięta jak mgiełka poranna...
Choć żyję szesnaście jesieni,
Wiem dobrze, że umrę jak PANNA!
Niech INNI się bawią w romanse,
Niech karmią się nagim obrazem.
Lecz ja jestem śniegiem najbielszym:
Tak czystym i zimnym zarazem!
Zrozumcie: to wszystko NIE dla mnie!
NIE szukam przyjaźni, miłości!
NIE będę mieć dzieci, partnera...
Cnotliwość jest źródłem radości!!!
Pozwólcie, że zaprezentuję Wam mój najbardziej kontrowersyjny wiersz.
Skoro zdecydowałaś się podzielić nim na forum, ja z kolei pozwolę sobie go skomentować; tym bardziej, że posiadam pewne kompetencje w tym zakresie.
Po pierwsze: nie widzę w nim nic kontrowersyjnego. Podejrzewam, że określając go w ten sposób, miałaś na myśli przesłanie, pewną zawartą w nim myśl, ale - przynajmniej we mnie - nie wzbudza on większych emocji. Na pewno nie takich, jakie wzbudzać winien utwór pretendujący do miana utworu kontrowersyjnego. Ot, zawarłaś w nim pewną filozofię życiową podmiotu lirycznego (by posłużyć się terminologią strukturalistyczną - nie mam podstaw, by wysuwać przypuszczenie, że "ja" mówiące w wierszu jest tożsame z autorem, choć nie ukrywam, że po lekturze innych Twoich postów buduje się pewien obraz Twoich poglądów).
W tej filozofii kryją się zresztą pewne niekonsekwencje - z jednej strony czytamy wyznanie:
njnowak napisał/a:
Nie miałam też NIGDY okazji,
By chłopca za rękę potrzymać.
NIE miałam tupetu, by spojrzeć
Głęboko w chłopięce źrenice.
zaś kilka wersów dalej:
njnowak napisał/a:
Ślinienie, duszenie rękami...
NIE znoszę miłosnych tradycji!
Jakież pojęcie o "miłosnych tradycjach" może mieć ktoś, kto sam przyznaje, że nie trzymał nawet chłopca za rękę? Skoro nigdy rzeczonych tradycji nie doświadczył, czy może jednoznacznie stwierdzić, że ich nie znosi i deklarować pełną rezygnację z nich?
Poza tym, a właściwie mimo tego, interpretacja wiersza nie nastręcza większych trudności. W zasadzie szkoda - podczas wstępnej lektury w pierwszym momencie odnosi się wrażenie, że gdzieś tutaj czai się ukryta ironia. Dobór słownictwa, sylabiczny, rytmiczny i nieskomplikowany dziewięciozgłoskowy tok potęgują to odczucie. A potem dochodzi się do zdania:
njnowak napisał/a:
Cnotliwość jest źródłem radości!!!
i z niezłego utworu z prześmiewczym zacięciem robi się śmiertelnie poważny wierszyk dydaktyczny. Czar pryska.
Temu pierwszemu wrażeniu, prowadzącemu do interpretacji na opak, sprzyja - jak już wspomniałam - leksyka. Posługujesz się staroświecko brzmiącymi zwrotami:
njnowak napisał/a:
wśród białych różyczek
njnowak napisał/a:
spojrzeć
Głęboko w chłopięce źrenice.
njnowak napisał/a:
jestem najczystsza w mej klasie,
Nietknięta jak mgiełka poranna...
Użyte w satyrze, pasowałyby kapitalnie; ponieważ jednak wiersz - jak mniemam - satyrą nie jest, chwyty te ocierają się o naiwny sentymentalizm i obnażają pewne braki warsztatowe. Zwłaszcza, że za chwilę niezręcznie zestawiasz je z kolokwializmem:
njnowak napisał/a:
denne zajęcia
Sporo do życzenia pozostawiają również niezbyt skomplikowane rymy, występujące w układzie xaxa, a więc nawet nie krzyżowe (rymują się tylko dwa wersy z czterech) i nie grzeszące nadmierną finezją:
Zacytowałam tu co prawda tylko niektóre z nich, ale pozostałe - podobnie jak przytoczone tu przykłady - są dokładnymi rymami żeńskimi, dość oczywistymi (rym "miłości - radości" nazwałabym nawet częstochowskim), w których oba rymujące się wyrazy za każdym razem należą do tych samych części mowy.
Tyle w kwestii analizy.
Masz potencjał i łatwość pisania (nie przeglądałam innych wierszy, swoją opinię opieram na analizowanym utworze), popracowałabym jednak nad warsztatem. Wyeliminowałabym te górnolotne, naiwne sformułowania, rozbudowałabym wersyfikację i strofikę. I spróbowała sił w nieco innej tematyce.
nie najezdzajcie jej juz od razu porownujac ja do rydzyka, bez przesady.
rowniez uwazam ze wiersz wcale nie jest taki kontrowersyjny jak sie spodziewalem. poza tym bycie antyseksualistka w mlodym wieku (nie wiem dlaczego ale wywnioskowalem ze chodzisz do gimnazjum) jest troche, zeby to lagodnie ujac w slowa, jak zadeklarowanie przez najedzone dziecko ze nie bedzie jadlo wiecej cokierkow. moze malo wyszukane porownanie, ale ogolny sens zachowany. w mlodym wieku mozesz nie chciec, nie potrzebowac bliskosc, mozesz nie czuc checi poznania kgoos blizej, na pewno mozesz nie czuc pozadania. ale, wierz mi lub nie, wszystko to stanie sie znacznie trudniejsze jak bedziesz starsza. wszystko to rowniez bedzie mialo wtedy duzo mniej sensu, takze dla Ciebie.
a i jeszcze jedno, bo jak cos takiego slysze to mnie szlag jasny trafia. napisalas ze zajecia WDZ uznalas za zboczone. otoz pozwol ze Cie uswiadomie droga Natalio - zboczenie to jest wtedy jak ktos odbywa stosunki seksualne np ze zwierzetami - wtedy jest to zoofilia i spokojnie mozesz to nazwac zboczeniem. ale nie nazywaj zboczeniem tego ze dwoch ludzi moze sie pragnac, pozadac i kochac, bo jestes w tym momencie po prostu smiesznym niedojrzalym dzieciakiem.
_________________ Imagine there's no heaven
iIs easy if you try
No hell bellow us
Above us only sky
Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 553
Wysłany: 2007-12-17, 21:09
End3r napisał/a:
ale nie nazywaj zboczeniem tego ze dwoch ludzi moze sie pragnac, pozadac i kochac, bo jestes w tym momencie po prostu smiesznym niedojrzalym dzieciakiem.
no raczej....jestes za mloda i zbyt niedojrzala zeby uznawac ludzi ktorzy potrzebuja bliskosci drugiej osoby za zboczonych...bedziesz starasza to sama zrozumiesz jaka bylas glupiutka. co do wiersza to tez nie bardzo mnie zachwycil. ale trzeba od czegos zaczac. probuj dalej ale zwracaj uwage na to zeby nie popelnic takich bledow o ktorych mowila juz sis. i moze sprobuj pisac o czyms innym bo na to chyba jestes jeszcze troche za mloda. bedziesz strasza to zrozumiesz. w piatej klasie podstawowki tez nie potrzebowalam zeby ktos przy mnie byl. to chyba normalne.
_________________ Jaki cel ma życie kiedy sensu brak...?
Niech płynie krew w żyłach Twych, rozcieńczona nadzieją przyszłych dni...
Oczy zalane łzami ukazują, jak ludzie się traktują...
Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 553
Wysłany: 2007-12-17, 21:55
Cytat:
To, że ma 16 lat oznacza, że nie może mieć swojego zdania?
nie mowie ze nie moze miec swojego zdania tylko ze jeszcze nic nie wie..i ze z wiekiem napewno je zmieni i przyzna mi racje...nawet papier toaletowy sie rozwija...sadze ze ona tez sie jeszcze "rozwinie"...
_________________ Jaki cel ma życie kiedy sensu brak...?
Niech płynie krew w żyłach Twych, rozcieńczona nadzieją przyszłych dni...
Oczy zalane łzami ukazują, jak ludzie się traktują...
Uwielbiam takie argumenty. Zwłaszcza, gdy posługuje się nimi ktoś, kto jest starszy o owej "niedojrzałej" osoby raptem o rok (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę). Powtórzę za bro: czy młody wiek wyklucza posiadanie własnego zdania?
olenkaa1690 napisał/a:
zwracaj uwage na to zeby nie popelnic takich bledow o ktorych mowila juz sis
A ja proszę zwracać uwagę i nie wypaczać moich słów. Nie mówiłam o żadnych błędach - to, że njnowak posługuje się np. pewnymi zwrotami czy stosuje takie a nie inne rymy w takim a nie innym układzie nie jest błędem, choć widoczne są w tym pewne braki warsztatowe, obniżające wartość wiersza. Autorka ma jednak łatwość pisania, nieźle jej to wychodzi, warto byłoby zatem, aby popracowała nad swoim stylem. Stąd moja wcześniejsza wypowiedź.
olenkaa1690 napisał/a:
moze sprobuj pisac o czyms innym bo na to chyba jestes jeszcze troche za mloda
"Na to" to znaczy na co? Rimbaud wszystkie swoje wiersze (do dziś uznawane za genialne) napisał między 16 a 19 rokiem życia. Autorka Rimbaudem co prawda nie jest, ale nie umniejsza to jej prawa do pisania o tym, o czym ma ochotę.
Inną tematykę zaproponowałam z tego względu, że ten wiersz przy pierwszym odczytaniu wydał mi się prześmiewczy. Dopiero po kilkakrotnej lekturze doszłam do wniosku, że jest jednak pisany serio, choć nadal mam co do tego pewne wątpliwości. Choćby dlatego, że przewrotny jest już sam tytuł: "Najcnotliwsza w klasie" - w utworze nie pojawia się wszak żadna wzmianka o tym, jak bardzo cnotliwa (lub niecnotliwa) jest klasa, na tle której podmiot liryczny jest najcnotliwszy. Klasa może składać się bowiem z osób, które wykazują po prostu naturalne zainteresowanie sprawami cielesnymi i fizycznością, nie robiąc przy tym nic złego (i "grzesznego") - ot, zwyczajna grupa nastolatków, z których większość nie rozpoczęła nawet współżycia albo ma za sobą pierwsze nieśmiałe doświadczenia. Z drugiej strony jednak owa klasa składać się może tylko i wyłącznie z uczniów, z których połowa śpi z kim popadnie za pieniądze i drogie prezenty, a druga połowa puszcza się na prawo i lewo za darmo i dla przyjemności. W razie, gdyby prawdziwa była opcja druga, mielibyśmy tu do czynienia z bardzo zgrabną ironią. Stąd właśnie moja propozycja, by sięgnąć po nieco inną tematykę - autorka ma najwyraźniej pewną łatwość w ironizowaniu (w tym wypadku najprawdopodobniej nawet niekoniecznie zgodnie z własnymi intencjami, by wiersz ten był odczytywany serio), warto byłoby więc tę umiejętność rozwijać, jeśli poważnie myśli o pisaniu. Trochę szkoda zamykać się w pewnych ramach i nie wychodzić poza nie.
Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 553
Wysłany: 2007-12-17, 22:36
sis napisał/a:
Uwielbiam takie argumenty. Zwłaszcza, gdy posługuje się nimi ktoś, kto jest starszy o owej "niedojrzałej" osoby raptem o rok (proszę mnie poprawić, jeśli się mylę). Powtórzę za bro: czy młody wiek wyklucza posiadanie własnego zdania?
olenkaa1690 napisał/a:
no i jestem rok starsza ale nie mowie tak...wiem ze przyjdzie czas kiedy bede chciala kogos miec...i jestem pewna ze u niej tez tak bedzie...nigdy nie mow nigdy...czy ja mowie ze ona nie moze miec wlasnego zdania ?! mowie tylko ze jest za mloda zeby mowic ze nigdy nie bedzie chciala kogos miec! napewno bedzie chciala miec dzieci i meza...zmieni zdanie jeszcze milion razy...skad ta pewnosc co bedzie kiedys?
sis napisał/a:
A ja proszę zwracać uwagę i nie wypaczać moich słów. Nie mówiłam o żadnych błędach - to, że njnowak posługuje się np. pewnymi zwrotami czy stosuje takie a nie inne rymy w takim a nie innym układzie nie jest błędem, choć widoczne są w tym pewne braki warsztatowe, obniżające wartość wiersza. Autorka ma jednak łatwość pisania, nieźle jej to wychodzi, warto byłoby zatem, aby popracowała nad swoim stylem. Stąd moja wcześniejsza wypowiedź.
nie chodzilo mi o to ze to sa jakies super wazne bledy...prosze zeby sobie przeczytala to co Ty jej napisalas i wziela to pod uwage gdy bedzie pisala kolejny wiersz bo bardzo jej pomoga...i nastepny napewno bedzie o wiele lepszy...czy cos w tym zlego ?
Cytat:
"Na to" to znaczy na co? Rimbaud wszystkie swoje wiersze (do dziś uznawane za genialne) napisał między 16 a 19 rokiem życia. Autorka Rimbaudem co prawda nie jest, ale nie umniejsza to jej prawa do pisania o tym, o czym ma ochotę.
no i niech sobie pisze o czym chce..nie moja sprawa...mowie tylko zeby sprobowala bo moze lepiej jej w tym pojdzie. moze jeszcze nie wie o zyciu tyle ile powinna wiedziec aby pisac o cnotliwym rzyciu. pisanie o czyms czego sie nie doswiadczylo ? czy to ma sens? moze ja nie jestem jakos super doswiadczona przez zycie ale przynajmniej nie mowie ze umre jako panna. bo wiem ze zdanie zmienie jeszcze milion trzysta razy.
_________________ Jaki cel ma życie kiedy sensu brak...?
Niech płynie krew w żyłach Twych, rozcieńczona nadzieją przyszłych dni...
Oczy zalane łzami ukazują, jak ludzie się traktują...
a niby dlaczego?? najwyżej zmieni zdanie, to jakieś straszne? nie może teraz zakładać, że zostanie panną na starość? może w ogóle nie miejmy swojego zdania na żaden temat, bo się jeszcze okaże, że mając 69 lat coś zmienimy, no bez jaj...
autorce gratuluję! oburzyłaś już kilka osób na tym forum ;]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum