"Egzorcyzmy Emily Rose" rozczarowały mnie kompletnie. Film tak zachwalany okazał się jak dla mnie przeciętny i dość przewidywalny. Nic, czym możnaby się na dłuższą metę zachwycić, jeden z wielu.
"Ring" ma dla mnie sens tylko w oryginalnej wersji, amerykańska jest dla mnie nieciekawa po prostu.
"Znaki" po prostu mnie zanudziły. Zero napięcia, momentami pewna absurdalność zniechęciły mnie do niego przy pierwszym podejściu i w efekcie przełączyłam na inny kanał. Przy drugim podejściu dotrwałam do końca, bo się zawzięłam - tak jak przy pierwszej próbie film nie wywarł na mnie kompletnie żadnego pozytywnego wrażenia.
"Egzorcyzmy Emily Rose" rozczarowały mnie kompletnie. Film tak zachwalany okazał się jak dla mnie przeciętny i dość przewidywalny. Nic, czym możnaby się na dłuższą metę zachwycić, jeden z wielu.
Mi tam się podobało. Te wszystkie demony, to co się z nią działo. Przerażająco ukazane. I to wszystko jako tako na faktach. Jakoś wielu takich filmów nie widziałem. Ale ja mało horrorów oglądam.
Cytat:
"Ring" ma dla mnie sens tylko w oryginalnej wersji, amerykańska jest dla mnie nieciekawa po prostu.
Z tego co pamiętam to historia była taka sama. Tylko w japońskiej wersji strasznie nudnie nakręcona.
Sol napisał/a:
"Znaki" po prostu mnie zanudziły. Zero napięcia, momentami pewna absurdalność zniechęciły mnie do niego przy pierwszym podejściu i w efekcie przełączyłam na inny kanał.
Ty do mnie o napięciu i klimacie w filmach, a oglądasz je w telewizji?
No jak uważasz. Mi tam się bardzo podobał, wzór jak budować napięcie i grozę.
Ty do mnie o napięciu i klimacie w filmach, a oglądasz je w telewizji?
Nie zawsze mam czas, chęć i pieniadze, żeby biegać do kina. A jeśli film potrafi zrobić wrażenie naprawdę, to potrafi je zrobić ogladany w każdych warunkach.
Dla mnie dobry horror powinien oddziaływać na psychikę, to powinna być interesująca historia, wciągająca, czasem zaskakująca, dopełniona odpowiednią muzyką i dobrą grą aktorską (dlatego filmy typu gore to nie moja broszka). Niestety, ostatnio bardzo ciężko coś takiego znaleźć, choć jeszcze nie wiedziałam "1408". No i szykuje się kolejna ekranizacja Kinga - ciekawa jestem, czy będzie tak porażkowa, jak większość, czy tez miło się rozczaruję.
Mi tam się podobało. Te wszystkie demony, to co się z nią działo. Przerażająco ukazane.
Może nie przerażająco, ale sugestywnie. Film ogólnie nie był straszny, tylko... wymowny. Wyszłam z kina zadowolona.
Ale ja mam ogólnie ten problem, że nie znalazłam jeszcze horroru, który byłby w moim odczuciu rzeczywiście przerażający (a trochę ich obejrzałam)... Może ktoś poleci coś NAPRAWDĘ strasznego, stojącego zdecydowanie wyżej na skali straszności niż np. "The Ring", który autentycznie mnie znudził? Interesujący zrobił się dopiero w jakichś ostatnich 15 minutach, czekałam na prawdziwy horror, a pojawiły się... napisy końcowe ;p
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
"Egzorcyzmy Emily Rose" mi się nawet podobały, a jeśli chodzi o "The Ring" to spodziewałam się czegoś innego.
Ze mną jest coś nie tak, bo na mnie działają i słabe i takie naprawdę straszne horrory. Ogólnie zazwyczaj podskakuję, nawet na scenie, która była do przewidzenia kilka minut wcześniej. U pewnej kumpeli mam zakaz przy takich filmach picia i jedzenia, nie rozumiem czemu, w końcu każdemu może się zdarzyć podskoczyć trzymając w ręku kubek herbaty, a potem nie zdążyć złapać do kubka tejże herbaty ;p ale herbata sobie poradziła i znalazła sobie miejsce na dywanie... ;p
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Z tytułów sobie nie za bardzo teraz przypomnę, więc o konkretnych nie opowiem.
Mam odwrotnie niż Colorek, bo ja z reguły kompletnie nie reaguję na horrory. Zdarzyło się kiedyś parę wyjątków, parę momentów, gdy podskoczyłem, ale to już dawno temu, a do tytułów nie mam pamięci, by wymieniać.
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
Nie zawsze mam czas, chęć i pieniadze, żeby biegać do kina. A jeśli film potrafi zrobić wrażenie naprawdę, to potrafi je zrobić ogladany w każdych warunkach.
O nie.. Bynajmniej nie dla mnie. W telewizji film traci 2/3 klimatu. A oglądanie filmów tego typu, które opierają się na klimacie, nastroju, w które trzeba się wczuć, to w ogóle jest bez sensu. To tak jakbyś słuchała muzyki poważnej przy akompaniamencie wiertarki u sąsiada.
Sol napisał/a:
Dla mnie dobry horror powinien oddziaływać na psychikę
Te dwa właśnie tak na mnie działały.
sis napisał/a:
Może nie przerażająco, ale sugestywnie. Film ogólnie nie był straszny, tylko... wymowny. Wyszłam z kina zadowolona.
Ja tam się zląkłem parę razy.. Atmosfera była budowana na tyle dobrze, że parę razy wytrzeszczyłem gały z wrażenia. Np. moment kiedy chłopak się budzi i znajduje Emily na ziemi na środku pokoju nienaturalnie powyginaną i wpatrującą się w niego pustymi czarnymi oczami, masakra. Żadnych nagłych jazgotów, rzucania kamerą, chlustania krwią, a mimo wszystko jakoś szokujące. I to mi się podobało.
Nie mniej gdybym oglądał to przy stole, wpierniczając pomidorową, pisząc smsa i zobaczył te scenę, to może bym się ową zupą zadławił ze śmiechu. Wszystko zależy od podejścia, sposobu oglądania - poziomu "wczucia się" w film, bądź bohaterów.
sis napisał/a:
Może ktoś poleci coś NAPRAWDĘ strasznego, stojącego zdecydowanie wyżej na skali straszności niż np. "The Ring"
Jeżeli na tych nie podskakiwałaś to ciężko będzie. Mówię o scenach straszenia czyli sugestywna ścieżka dźwiękowa, klimacik, muzyczka, coś się zaraz stanie... i bach! Przynajmniej ja nie pamiętam. Ale fanem horrorów specjalnie nie jestem.
Bardziej obfitych we flaki i inne wnętrzności znajdzie się sporo, jeżeli o to Ci chodzi.
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
Bardziej obfitych we flaki i inne wnętrzności znajdzie się sporo, jeżeli o to Ci chodzi.
No właśnie bardziej zależałoby mi na klimacie naprawdę działającym na widza (w tym wypadku wybitnie odpornego ;]), na pewnym niepokojącym nastroju, atmosferze, muzyce, przy której włosy stają dęba, choć na ekranie zasadniczo nie dzieje się nic rzeczywiście strasznego. Akurat pod tym względem zupełnie niezły był "Blair Witch Project", oczywiście jedynka, pamiętam, że ostatnia scena jakiś tam lekki niepokój zostawiła.
Horrory, których rzekoma straszność polega na pokazaniu na ekranie jak największej ilości fruwających flaków, bryzgającej krwi i innych obrzydliwości w ogóle na mnie nie działają. Popełniłam ten błąd, że wybrałam się do kina na "Hostel", w nadziei, że zobaczę coś ciekawego. W rezultacie straciłam dwie godziny z życiorysu, bo ani to straszne, ani śmieszne, obejrzałam wychodzące z kina pary z ledwo napoczętym pop-cornem i do tego wszystkiego zgłodniałam ;] To zdecydowanie nie mój gatunek filmów.
fazi napisał/a:
Np. moment kiedy chłopak się budzi i znajduje Emily na ziemi na środku pokoju nienaturalnie powyginaną i wpatrującą się w niego, masakra. Żadnych nagłych jazgotów, rzucania kamerą, chlustania krwią, a mimo wszystko jakoś szokujące. I to mi się podobało.
W ogóle cały postępujący proces tego opętania, jego "objawy", a zwłaszcza końcowe stadium, moim zdaniem zostały przedstawione fantastycznie. Bardzo wymownie. Robiło wrażenie.
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
O nie.. Bynajmniej nie dla mnie. W telewizji film traci 2/3 klimatu.
Więc spróbuj obejrzeć "Lśnienie" Kubricka w środku nocy, wiedząc, że jesteś sam w domu, najlepiej w oryginalnej wersji językowej, bez lektora. A na koniec filmu niech gdzieś w domu drzwi zrobią ŁUP!! (a przecież jesteś sam). Gwarantuję Ci, że tego filmu wzmocnionego podobnym zakończeniem nigdy w życiu nie zapomnisz.
Więc spróbuj obejrzeć "Lśnienie" Kubricka w środku nocy, wiedząc, że jesteś sam w domu, najlepiej w oryginalnej wersji językowej, bez lektora.
Nie oglądam filmów inaczej niż w oryginalnej wersji językowej, bez lektora, w nocy, możliwie najgłośniej na słuchawkach. Wolałbym obejrzeć 10 odcinków M jak Miłość pod rząd, niż Lśnienie z lektorem.
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
ja horrorów nie lubię, z racji tego, że się boję, a później sobie wkręcam różne schizy, kiedy jestem sama w domu lub wracam sama do domu po 12.
w sumie chyba wolę thrillery, bo horrory ostatnio polegają głównie na odcinaniu ludziom po kolei części ciała lub innych paskudztwach.
Hostel widziałam, część pierwszą, z kolegą późno w nocy, on oglądał z uśmiechem na twarzy, a ja na makabrycznych scenach zasłaniałam oczy i tylko się pytałam 'już? daj znać jak się skonczy.', ogółem taki głupkowaty film, jak dla mnie.
Piła, część pierwsza nudziła mnie, szczerze mówiąc. a końcówka to już w ogóle śmieszna była wyjątkowo. no i tradycyjnie krew i odcinanie kończyn, a jakże by inaczej. w dwójce więcej się działo, więc jak na mój gust ciekawsza. pamiętam, że dwa razy musiałam wstać z krzesła i przytknąć twarz do otwartego okna, bo mi się zrobiło niedobrze. trójki nie widziałam, może to i lepiej. choć chyba jak będzie okazja to jednak się skuszę z czystej ciekawości. Zejście było obrzydliwe moim zdaniem. Cube próbowałam obejrzeć, ale po wstępie wyłączyłam, bo mój żołądek nie wytrzymałby więcej; P.
Ring widziałam amerykański, ale szczerze mówiąc nie pamiętam wrażeń, więc chyba jakoś specjalnie mnie nie przerażał. Dark Water amerykański był świetny jak dla mnie, choć co do strachu wyglądało to podobnie jak powyżej. japońską wersję mam na komputerze, ale nigdy nie mogłam się zdobyć, by obejrzeć do końca.
13 duchów było przekombinowane bardziej niż straszne. tak samo 1408. Lśnienie oglądałam, gdy byłam mała i baaaaardzo się bałam. ale wtedy bałam się też filmów typu Candyman ^^, więc musiałabym obejrzeć znów.
Blair Witch Project był niezły ^_^. może dlatego, że był stylizowany na realistyczny. ponoć w tym stylu jest też Rec, hiszpański horror bodajże. miałam obejrzeć go już jakiś czas temu, ale nie mogłam się przekonać, jutro nadrobię. moich znajomych rzekomo bardzo przerażał momentami. do tego kręcony w podobnym stylu jak Blair Witch, niby jakiś reportaż, oparty na faktach ^^.
podobał mi się film Inni z Nicole Kidman. wolę właśnie takie horrory, gdzie są różne duchy czy jakieś nieczyste siły spoza tego świata, bo to mnie przeraża bardziej niż bu!, bo goni kogoś psychopata z nożem czy piłą ^^. Egzorcyzmy Emily mnie nie zachwyciły, Stygmaty za to bardzo mi się podobały, choć faktycznie końcówkę skopali totalnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum