"Seria do torebki", "Literatura w spódnicy" i temu podobne serie - czytacie? Lekkie, przyjemne, naiwne książki. Podobno są to książki, które powinna przeczytać każda kobieta. Te pozycje książkowe nie tylko bawią, ale także skłaniają do pewnych refleksji <o dziwo!!> Oczywiście, bardzo często można identyfikować się z głównymi bohaterkami, ich przeżycia, problemy są takie same jak kobiet na całym świecie. Czytacie? Co o takowych seriach/książkach sądzicie? A może któryś z panów czyta takową literaturę? ;>
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
ja uwielbiam takie książki. Lekkie, przyjemne, ale również te bardziej poważne, jak to sama ujęłaś "sklaniające do refleksji".
tak, kobieca literatura to jest to ^^ czytając takowąż czuję się tak cudownie babsko
Do czytania romansideł namawiała mnie całe gimnazjum koleżanka. Bezskutecznie^^ wtedy ja niemal świata nie wiedziałam poza książkami Kinga, no i jeszcze "Sadze o Ludziach Lodu" dałam się wciągnąć. Teraz nieco zmieniłam zdanie i stwierdzam, że nie ma to jak jakieś naiwne romansssidło od czasu do czasu^^
Jestem kobietą romantycznej natury, więc lubię wszystko, w czym jest zawarty romantyzm.
No dobra - nie wszystko. Harlequinów nie tykam.
Jednak od czasu do czasu dobrze jest odstresować się przy miłej lekturze, a romanse doskonale się do tego nadają. Nie trzeba wysilać mózgu. ^^ Są też oczywiście bardziej skomplikowane powieści o tematyce miłosnej i po te także chętnie sięgam.
_________________ Rób to, co chcesz. Czego naprawdę chcesz.
Przyznam szczerze, że od niedawna czytam takową literaturę, ale mnie totalnie ujmuje, to nic, że jest naiwna, historie, przygody bohaterów nie są zbytnio wyszukane z wiadomym finałem, pokonaniem wielu przeszkód, a bohaterowie na jedno kopyto, ale to nie przeszkadza w niczym, bo czyta się lekko, przyjemnie i co najważniejsze czytanie sprawia radość. ;]
Co do zapoznawania się z harlekinowskim światem - no cóż nie mam nic przeciwko, godzinka i ma się przeczytaną książkę^^ jak do tej pory przeczytałam jedną. Nawet fajna, choć przerysowana do bólu, ale wywołująca ogromny śmiech ;]
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Nie lubię takich książek, bo są za bardzo babskie jak dla mnie, do tego naiwne i wiadomo jak się skończy, więc nie ma jak dla mnie po co czytać.
Tak jestem wybrzydziata, wiem.
nuudna,schematyzm i brak polotu. jedyne co czytam z babskiej literatury to babskie ziny. a i jeszcze "samotność w sieci" J.L.Wiśniewskiego choć ta ksiażka akurat była na swój sposób fascynująca.
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2387 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2008-05-25, 21:39
Polecający: bierdonka
czarna-kalia napisał/a:
nuudna,schematyzm i brak polotu.
a co , zawsze trzeba czytac Gombrowicza i Proust'a ? ;p Czasem trzeba przeczytac coś banalnego i naiwnego - tak sie kształtuja gusta , a na jeden styl nie warto sie zamykać.
Kocham, lubię, szanuję, pochłaniam pasjami, żeby nie zwariować od nadmiaru przesadnie ambitnej literatury, z którą mam do czynienia na co dzień.
Jako ekspert, do bycia którym się poczuwam, mogę z czystym sumieniem rzec, że najlepsze są romansidła historyczne, chociaż te o tematyce współczesnej, z wątkami np. sensacyjnymi też są cudne. Ale historyczne rządzą.
Moim niekwestionowanym faworytem są te ukazujące się w wydawnictwie Amber, na których zwykle widnieje uroczy napis: "Nie chowaj tej książki przed żoną i tak kupi sobie nową" ;] Tu wydawane są m.in. Nora Roberts (także pod pseudonimem Sarah Hardesty i Jill March oraz J.D. Robb - pod tym ostatnim "babskie kryminały") i Amanda Quick (która też korzysta z iluś tam pseudonimów ;p), a więc królowe gatunku.
O:
Urzeka mnie w tych książkach właśnie ich schematyczność, przewidywalność, stała i niezmienna, a do tego rozkosznie nieskomplikowana konstrukcja bohaterów (fantastyczny temat na pracę magisterską swoją drogą, może coś mnie podkusi - cały czas mam jeszcze szansę zmienić ) - ona piękna, najczęściej nieco narowista, choć w gruncie rzeczy krucha i wrażliwa, obowiązkowo dziewica, on mroczny, męski, tajemniczy, zazwyczaj z burzliwą przeszłością - cuuudo!
Szanujące się książki z tego gatunku nie mogą się oczywiście obyć bez "momentów", które w założeniu autorek (te spod pióra męskich autorów nie są już tak fajne, choć też się zdarzają, aczkolwiek panowie w tej branży należą do zdecydowanej mniejszości) mają zapewne dodawać pikanterii, a w rzeczywistości stanowią beczkę śmiechu, zaprzeczającą wszelkim prawom anatomii a nierzadko i grawitacji ;]
Urzekające są już zresztą same tytuły: "Przewrotny kusiciel", "Szczypta grzechu", "Tajemnicza kurtyzana", "Diaboliczny lord" albo "Pocałunek przeznaczenia" żeby wymienić pierwsze lepsze z brzegu ;]
Albo krótkie opisy fabuły:
Cytat:
Po śmierci ojczyma-utracjusza lady Eleonora zostaje bez grosza przy duszy i bez dachu nad głową. Oferta pracy spada jak z nieba. Hrabia Lancaster zapłaci jej za to, by odgrywała jego narzeczoną. Przyjmując propozycję, Eleonora nie wie, że wikła się w niebezpieczną intrygę. A hrabia nie podejrzewa, ile naprawdę będzie go kosztować towarzystwo upartej dziewczyny.
("Wynajęta narzeczona" A. Quick)
Boki można zrywać
Być może nie wypada się przyznawać do czytania tak wyrafinowanej literatury, znam osoby z mojego kierunku, które prędzej dałyby sobie rękę odgryźć niż sięgnęłyby po "coś" takiego, ale ja nie potrafię odmówić sobie przyjemności pochłonięcia od czasu do czasu tak radosnego odmóżdżacza. Ileż można się zachwycać arcydziełami narodowymi ;]
Gorąco polecam.
Dla odmiany nie znoszę za to np. Grocholi, która niby jest ambitniejsza, a czytać się jej nie da ;p Rzekłam.
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
Hmm... Chyba jako kobiecą literaturę mogę zakwalifikować twórczość (większość w każdym razie) Paulo Coelho chyba moja kobieca część psychiki się odzywa bo jakoś bardzo lubię jego książki ;] Alchemik to jedna z moich ulubionych pozycji do których chętnie wracam, ale ostatnio zachwyciłem się Bridą - chociaż to już typowo babska książka jest ;] ale nie zmienia to faktu że bardzo mi się podobała
_________________ A cynic is a man who, when he smells flowers, looks around for a coffin.
--H. L. Mencken (1880 - 1956)
Chyba jako kobiecą literaturę mogę zakwalifikować twórczość (większość w każdym razie) Paulo Coelho
dobrze, że dodałeś to 'chyba', rozczaruję Cię, ale to nie jest kobieca literatura, o której rozprawia się w tym temacie, ten oto pan pisze zupełnie inaczej, jego książki mają inne przesłanie, cel, inaczej konstruowanych bohaterów, coś innego ukazują, niż typowe książki kobiece - inny schemat, inne myśli, inne nadzieje. To, że bohaterką jest kobieta nie oznacza od razu, że daną książkę można zaliczyć do literatury typowo kobiecej.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Swego czasu czytałam, głównie wymienione przez sis.
Przyjemne, jednakowoż chyba skrzywiają obraz rzeczywistej miłości. A poza tym tą są schematy, schematy i jeszcze raz schematy. Najpierw się zakochują, potem walczą z namiętnością, następnie jest kłótnia i pod koniec bohaterowie nie mogąc oprzeć się miłości znowu są razem, choć tym razem na wieki.
Śmieszne, jednakowoż relaksujące i wprawiające w miły nastrój.
_________________ "Mięśnie pod jego skórą zatańczyły Dziewiątą Symfonię, ślepia zapłonęły."
ja mam całą serię tych takich ponadczasowych romansideł. wychodziły kiedyś bodajże z wydawnictwa Hachette czy jakoś tak i kupowałam wszystkie ^^. leżą w sumie nad łóżkiem i czekają aż je kiedyś przeczytam. póki co mam za sobą Dumę i uprzedzenie, Nanę i takie fajne z panem Rochesterem, ale nie pamiętam tytułu. próbuję się wziąć za Perswazje, ale po kilku stronach wydaje mi się nudne jak flaki z olejem, więc póki co odłożyłam.
Nory Jones czytałam trylogię Kluczy, całkiem niezłe, choć naiwne i przesadzone, tak jak opisała sis z resztą.
_________________ Tylko jedna para w kącie. Trzymają się za ręce.
On mówi: "Będziemy zawsze razem. Proszę pana czarną i oranżadę."
Kelner idzie szybko za kotarę i tam dopiero wybucha śmiechem.
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2387 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2008-06-12, 19:30
Polecający: bierdonka
missblair napisał/a:
Nory Jones
ta to chyba spiewa a nie pisze z tego co wiem , chyba ze jest jakaś pisarka ;p
Coelho np u mnie w miescie w pewnej ksiegarni , stoi na połce pod szyldem "psychologia" ;p Ale to fakt ze czytają go głownie kobiety, bo jak żaden pisarz-facet nie umie tak trafnie opisywać ich odczuć , z reguły głownych bohaterek jego ksiązek, bo jak sam mówi jest w nim cos z kobiety ;p No ale nie bede sie rozpisywała na ten temat bo mam lekkiego hopla na jego punkcie.
łe, faktycznie ; P. Nora Roberts miało być ^^. mój błąd, dzięki za zauważenie ; p.
_________________ Tylko jedna para w kącie. Trzymają się za ręce.
On mówi: "Będziemy zawsze razem. Proszę pana czarną i oranżadę."
Kelner idzie szybko za kotarę i tam dopiero wybucha śmiechem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum