• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Czat • Katalog Firm
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Colorblind
2008-08-12, 19:27
Autor Wiadomość

     Bill  



Dołączył: 12 Sie 2008
Posty: 1
Skąd: Trójmiasto

Wysłany: 2008-08-12, 18:16   Przeżycia.

Chciałbym w tym temacie zaprezentować Wam moje prace. Z góry uprzedzam, że nie jestem specjalnie utalentowany literacko, ale myślę, że warto przeczytać. Liczę na Wasze komentarze :)

Rozmyślenia
__ Zmysły wyostrzone do granic możliwości. Niemal wyczuwam, leniwie cyrkulujące po pomieszczeniu, letnie powietrze. Siedzę bez ruchu wsłuchując się w ciszę. Cichy szmer dochodzący z korytarza zaburza idealną harmonię otoczenia. Wzdrygam się, jakbym rozbudził się z delikatnej drzemki. Ale nie spałem. Dawno już nie spałem. Ile to już godzin? 60? 70? Coś koło tego. Ile w tym czasie wciągnąłem tego gówna? Dużo. Ta myśl przypomina mi o dwóch kilkunastocentymetrowych, idealnie równych kreskach białego proszku, usypanych na biurku. Po amfetaminie robię się pedantyczny. Symetria. Symetria jest fascynująca. Jest substytutem idealności. Idealność nie istnieje. Jest wzorem. Nieuchwytnym celem, do którego dążymy każdego dnia. Symetria jest pojęciem bardzo bliskim idealności. Dlatego wszędzie doszukuje się symetrii i sam ją tworze. Nawet usypując ten pieprzony proch, w dwóch idealnie równych i równoległych liniach, idealnie na środku biurka. Czemu ludzie nie dostrzegają piękna symetrii? Dlaczego ja musze wciągnąć kilka gram białego proszku i nie spać dwie noce, żeby je dostrzec? Co za różnica. Już czas. Skręcam idealnie równą rurkę, z małej karteczki i wciągam dwie idealnie identyczne kreski, do dwóch idealnie równych dziurek w nosie. Zamykam oczy i z delikatnym uśmiechem czekam na to, co się zaraz stanie.
__ Po kilku niecierpliwych chwilach oczekiwania, czuje delikatny ucisk w skroniach i nagły przypływ euforii. Pod zamkniętymi powiekami, niemal widzę serotoninę, dopaminę i noradrenalinę, gwałtownie wydzielone do mojego mózgu. Boli mnie nos. Czuje, że cieknie z niego krew. Podnoszę się z kanapy. Właściwie to nie ja się podnoszę, tylko moja powłoka cielesna. Teraz, jak nigdy przedtem, czuję barierę pomiędzy cielesnością i umysłem. Duszą? Nie. W boga nie wierzę, więc i w duszę też nie. Niech będzie umysł. To nie umysł wykonuje czynność unoszenia się. On tylko rozkazuje powłoce cielesnej. Czuje wstyd. Dziwny, niewytłumaczalny wstyd. Jestem taki niedoskonały. Taki niesymetryczny. Teraz mam ochotę zmienić niemal wszystko w sobie. Podchodzę do lustra. Widzę jak po mojej niedoskonałej i niesymetrycznej twarzy cieknie jedna, niesymetryczna i obrzydliwie krzywa strużka krwi. Zatrzymuje się w kąciku ust i dalej spływa niemal prostopadle do podłoża. Czuje obrzydzenie. Obrzydzenie do świata, do ludzi i do samego siebie. Odkręcam kran i zmywam krew z twarzy. Słyszę, że ktoś wchodzi do mieszkania. Współlokator. „Siema.” „Witam.” „Co Ci się stało?” „Nic.” „Wszystko w porządku?” „Tak.” Ludzie są tacy żałośni. Tak bardzo dbają o pozory. Chłopak doskonale wie, że się naćpałem. Krew z nosa, dzikie i błyszczące oczy, szara cera i nienaturalnie powiększone źrenice, nie reagujące na światło. Zna mnie na tyle dobrze, że od pierwszego spojrzenia widzi, że jestem naćpany. Ale musi zachować pozory. Pozory, że wszystko jest w porządku. Świat wokół niego musi być piękny. Wchodząc do mieszkania, nie widzi zakrwawionego ćpuna, tylko starego kumpla, któremu pociekła krew z nosa. Pewnie z przemęczenia, za dużo się biedak uczył ostatniej nocy. Tak jest łatwiej. Wracam do pokoju, odruchowo poprawiam myszkę i klawiaturę na biurku i wychodzę na balkon. Poranne, letnie słońce uderza we mnie cudownym ciepłem, powodując niesamowicie przyjemne dreszcze. Zamykam oczy i głęboko zaciągam się cudownie rześkim powietrzem poranka, słuchając wesołych krzyków dzieci, bawiących się pod pobliskim przedszkolem. Patrzę na drzewo, samotnie rosnące na nędznym kawałku ziemi zagospodarowanym na zieleń, w tej ponurej, szarej okolicy. Robi mi się smutno. Łzy napływają mi do oczu. To drzewo jest takie samotne. Codziennie ktoś się o nie opiera, albo oddaje na nie mocz. Nikogo w gruncie rzeczy nie interesuje. Mimo to rośnie każdego dnia, każdego tygodnia, każdego miesiąca, już od wielu lat. Mimo pogardy okazywanej przez wszystkich i wszystko, nawet bezpańskie psy i koty, dzielnie wykonuje powierzone mu zadanie – upiększyć nieco smutne blokowisko i przetworzyć trochę CO2 na O2.Zapalam papierosa. Mocno zaciągam się dymem i obserwuje okolicę i przechadzających się po niej ludzi. Dzieciaki idące do szkoły, dorośli w różnym wieku i obojga płci, spieszący się do pracy, studenci biegiem podążający w stronę przystanku tramwajowego i grube kobiety wracające do domów z zakupów. Wracające do swoich rodzin ugotować obiad, powrzeszczeć na dzieci i wyzwać męża od nierobów i pijaków. Wszyscy podążają gdzieś, w jakimś celu. Wszystkim wydaje się, że są wolni. Wydaje im się, że są panami swojego losu. Prawda jest jednak inna. Już od urodzenia trafiają do świata pełnego niewolników. I od samego początku sami stają się niewolnikami. Niewolnikami schematów i systemu. Niemal każdy człowiek podąża, od dnia swoich narodzin do swojej śmierci, jedną ze ścieżek, które są mu narzucone przez społeczeństwo, pozycje w nim i otoczenie. Dzieciństwo, szkoła, praca, emerytura i śmierć. W ten, czy w inny sposób, każdy jest porywany, przez tą szarą masę, która nas otacza i staje się kolejną bezmyślną owcą, poganianą przez pasterza w, z góry określonym, kierunku. Pacynką w ręku lalkarza. A każdy, kto spróbuje się przeciwstawić, jest zabijany, zamykany, lub niszczony przez społeczność masowych, bezwolnych golemów. Indywidualizm jest patologią. Wynaturzeniem, które trzeba likwidować. Cechą, która nie pasuje.
__ Kończę papierosa i wracam do pokoju. Zakładam słuchawki na uszy, oczyszczam umysł z wszelkich myśli i rozkoszuje się muzyką. Słucham nie tylko narządem słuchu, ale całym ciałem i całym umysłem. Dwa ambiwalentne twory stają się, na krótką chwile, jednością. Umysł wtapia się w ciało, jak Ying i Yang i przeżywa razem z nim orgazm, spowodowany cudownymi dźwiękami odprężającej muzyki.
_________________
Gdy zadajesz się z diabłem, nie zmieniasz go. To on zmienia Ciebie.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



TopLista For - najlepsze fora w sieci - dodaj swoje forum do top listy

Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne w sieci.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy


Polecamy: Reklama na forum | Pozycjonowanie | Linki |
cars | it | autosalon warszawa | society | history | Agencja celna | Magazynowanie | ewidencja czasu pracy śmieszne kawały prezenty Nieruchomości Kulczyk Investment House