Hmm na dłuższa mete napewno. Jak mam atak to siatka cukierkow mi nie straszna, lody, ciasko i co sie tam jeszcze znajdzie Ale na codzien zadowalam sie cukrem w kawie ( 2 płaskie * 3 kawy )
Akurat temat mi spasował bo wydłubuje sobie cukierka z zeba ^^.
Słodkie ktorym nigdy nie pogardze: nimm2 , cukierki lodowe, ferrero roche, lody waniliowe, knoppers, milki way…
U mnie jest tak, że jesli nie mam tych słodyczy przy sobie, to potrafię sie jeszcze opanować, ale jesli ktos podstawi mi pod nos miseczke ciasteczek lub paczkę cukierków, to tak długo będę je jeść aż się skończa
Ja mam tak, że słodyczy nie jem miesiącami ale jak mnie najdzie ochota na coś słodkiego to jem je cały dzień w niewyobrażalnych ilościach.... najczęściej kończy to się nie najlepiej
_________________ Monstrualny krach Rah nieprzewidywalny....
Będę miał co chcę, nową szansą na to nowy dzień..
Lubię słodycze. Gdy ich nie ma, okay, gdy są, kończą się przy mnie.
zielono-mi masz kolejną bratnią duszę w tej kwestii^^.
Nie jestem przesadnie uzależniona i nawet postanowiłam z 2008 rokiem trochę słodycze ograniczyć.
No ale pociąg do czekolady i żelków jest.
Widzę, że nie tylko ja mogę słodycze pochłaniać masowo...
No i wszystko co chrupkie... Czyli chipsy, paluszki, precle i inne takie !
Mógłbym takie rzeczy jadać na okrągło
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum