kocham słodycze.
codziennie muszę zjeść coś słodkiego i koniec.
następny nałóg ; >
dobrze, że mam jako taką przemianę materii bo inaczej bym wyglądała jak szafa gdańska trzydrzwiowa z lustrem x D
_________________ I amwhoI am
ifyoudon't like itthen
fuck youbitch!!!!
jeśli o to chodzi to wyżeram wszystie lody teraz jem rożka
nie wiem jak to jest bo tak jem, jem, jem, jem i nie tyje ani kilo więcej
_________________ Śmierci się nie lękam,
Chociaż mówią,że trzeba.
Nie ma dla mnie Boga,
Nie ma dla mnie Nieba.
Piekło jest na Ziemi.
Co noc,
I codziennie.
Gwiazdy nic nie widzą,
Świecą coraz ciemniej.
Też tak mam z tymi slodyczami. Normalnie muszę zjeść choć jedno ciastko dziennie. Dziwię się , że w post jakoś dałam radę wytrzymać bez słodyczy [chyba] już nie pamiętam dokladnie jak to bylo. Ale to nic złego. Przeciez nasz organizm potrzebuje cukru. A gdzies czytalam, ze jesli sie zje jedno ciastko, to od razu sie siega po drugie, trzecie itd. u mnie jest tak samo. podobno slodycze maja cos w sobie, ze jak sie juz zaczyna jesc to konca nie ma ale przeciez to jest taaakie pyszneeee ;] ogolnie bardziej lubię zjesc czekoladę lub batona, niz paczke chipsow. Najwieksza ochotę na slodkie mam po obiedzie, ze niby taki deser. Ale ile wtedy mozna zjesc... hehe
Czy Wy też tak macie,że nie możecie przeżyć jednego dnia bez słodyczy?
jak dla mnie slodycze moga w ogole nieistniec,jem je tak rzadko,ze gdyby ich nie było to nie zrobiloby mi to wiekszej roznicy.Bardzo staram sie ograniczac,od czasu do czasu zjem snickersa i ciasto jakie sama upieke,najczesciej z owocami,zawierajace cukier puder,zadnych czekolad,mas usw.
_________________ Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho
Dołączyła: 28 Kwi 2006 Posty: 292 Skąd: City of Angels...
Wysłany: 2008-09-18, 22:10
nie jest to raczej uzależnienie, bo jak nie mam dostępu do słodkości to trzymam się dobrze za to gorzej jak mam zazwyczaj mam 'faze' na coś. Wtedy to coś znajduje się na mojej liście zakupowych słodyczowych priorytetów, aczkolwiek są rzeczy, którymi nigdy nie gardzę : czekolada, chispy, żelki, marcepan, sękacz... w sumie dużo by wymieniać dopóki nie zacznę od nich tyć, nie poczuję potrzeby rezygnowania z ich pyyysznego towarzystwa
_________________ 'Być bohaterem przez minutę, godzinę,
jest o wiele łatwiej niż znosić trud
codzienny w cichym heroizmie.'Fiodor Dostojewski
Wysłany: 2008-09-19, 12:23
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Ja ostatnio stwierdzilem, ze jestem nie na zarty uzalezniony od slodyczy. Nie czuje sie zle, jak czegos nie zjem, ale mam po prostu ochote, zeby cos zjesc. Skutek - codziennie min. jedna czekolada, popijam Coca-Cola Zero.
Uwazam ze nie jestem uzalezniona, choc czasem jak mam ochote np na czekolade a nie mam jej w domu to jestem w stanie ubrac sie i isc po niea do sklepu a potem zjesc cała... ale uzalezniona nie jestem :P
ja nie wytrzymuję bez słodyczy ani jednej godziny i mowie to naprawdę ciągle jak przychodzę z szkoły muszę grzebać po szafkach, i tu mój problem mam tzw "pryszczy" może nie dużo ale strasznie dużo podrapań i czerwonych plamek poradćie coś na ten temat strasznie lubię także mleko czytałem ze ono też napręża gruczoły do wydzieliny proszę o odpowiedz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum